środa, 8 czerwca 2011

ach, to życie...

Po dłuższej przerwie nie napiszę "witam", ani radować się nie ma z czego. Na co komu kolejne wypociny na blogu o swoim niby to głębokim życiu. Jeśli ktoś może pomóc mi w tym, aby w życiu być szczęśliwą "mimo wszystko", szczęśliwą mimo goryczy, którą niesie ze soba prawda o swojej słabości, mimo samotności, zranień, mimo ogromnej i trawiącej tęsknoty, codzienności łez.
Życie jest piękne. Wartościowe. Dar... Tylko, proszę, proszę, by była tu choć jedna namacalna osoba, która mogłaby pokazać mi, jak żyć. Jak wprowadzać wiarę w czyn, żyć miłością, obdarzać miłością, jak być dla innych. Jak po prostu nie poddawać się rozpaczy i smutkowi, które niestety niesie ze sobą moja codzienność.
Ach. Życie jest piękne, tylko wystarczy mieć oczy otwarte w sercu. Wystarczy tylko... kochać. I czuć się kochanym. Tylko tyle. Banalnie proste, no nie? Tak proste, tak łatwe, że trzeba o to zabiegać po 21 latach życia...
No. Taki optymistyczny akcent, to to, że po kilku miesięcznej nieobecnosci powróci
ła do mnie... namiastka nadziei

poniedziałek, 13 września 2010

Co jest najbardziej niepojęte dla mego serca... miłość Boga do człowieka.
Rekolekcje, czlowiek chce się pokazać, że jakoś tam wygląda, pomimo błędu fryzjerskiego, na dodatek każdy włos inaczej, a na twarzy... szkoda pisać. No i szloch. Rzuciłam szczotką, pobiegłam do Jezusa. I uslyszałam głos w sercu "jesteś piękna...", a było to tylko preludium do dalszych darów i łask tego dnia. Kim jesteś Ty, Boże, a kim ja? Ty, Stwórca piękna, i samo Piękno, Dobro, Miłość, ja nędzny proch grzeszny, podskakujący Tobie swymi fochami i głupotą, lecz... jakże umiłowany, jakże piękny! Bóg nie brzydzi się żadnym swym stworzeniem, nawet mną się nie brzydzi (?!) to było uderzenie miłości. Odkrycie, że jestem piękna, i nie dlatego, że szczupła, czy ładna fryzura, czy oczy ładne, bo to kryteria ludzkie. Jestem piekna, bo po prostu jestem JEGO STWORZENIEM, Jego umiłowaną Aneczką, którą miał w planach już przy stworzeniu świata. Jego Aneczką, którą On widział i kształtował w łonie mej mamy. On wypowiedział "CHCĘ, Annomario, Chcę abyś taka była, jaką jesteś". co więcej, On nie przestaje wypowiadac owego "CHCĘ CIEBIE WŁAŚNIE TAKĄ..." z taka moja cerą, ze źle obciętymi włosami, ale to tylko powierzchowne, bo ON chce mnie z taką osobowością, z moją nieumiejętnościa wyslawiania się... choćby cały świat się śmiał, choćby gardził, odrzucił, dla Niego jestem NAJPIĘKNIEJSZĄ I JEDYNĄ...
Jezus zawsze daje odpowiedź, ON jest najbardziej nieprzewidywalną i szaloną Osobą, którą poznałam. I tak szybko, tak adekwatnie.
Maryja! Ukochana moja, Najpiekniejsza! Któż może podskoczyć TAKIEJ KRÓLOWEJ! och, Maryja, która była ze mną od dziecięcych lat... patrzyła, jak ide z tytą, jak przyjmuje Jezusa pierwszy raz do serca, na moje upadki, na moje nawrócenie. Ja tylko Jej nie zauważałam. Ach...
Duch święty! On jest Osobą, to już kiedyś mnie tak dotknęło. Ale, że jest UOSOBIONĄ MIŁOŚCIĄ, CZYSTĄ MIŁOŚCIĄ...
Chrześcijanin więc, to burżuj życiowy. Ma wszystko! A odkrywam, że to wszystko zdobywa się wtedy tylko, gdy właśnie wszystkiego się zaprzemy. Nawet tych marnych, acz tak umiłowanych samych siebie.