sobota, 27 lutego 2010

Cuda

Och Jezu, Umiłowany, Ukochany!
Na początku pragnę przeprosić Cię za niewierności, które wypływają z mej głupoty i grzesznej natury. Jakiż Ty jesteś niesamowity! Jesteś Artystą nas artystów ziemskich. Artystą każdej dziedziny, piękniejszym niż Rafael i Vermeer. Co tam przy Tobie jakiś Michał Anioł i Chopin, jakiś Horacy. I kolejny raz TO uczyniłeś - zachwyciłeś mnie Sobą... tak, że rozpływa się ma dusza w Twym pięknie.
Powołując się na Twoje słowo
"Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów,
rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich ludów.
Oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę.
Oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu"
Psalm 96

MUSZĘ! rozgłosić Twe cuda, gdyż inaczej serce moje pęknie, i rozsypie się na tysiące kawałków z nadmiaru miłości.

Wieczór Uwielbienia w Tychach był jednym z tych momentów, który na zawsze pozostanie w mej pamięci, i po którym nie można zostać tą samą osobą. Nie mogłam spać całą noc. Czułam owo podniecenie, jak to, gdy byłam 6 letnią dziewczynką, czekającą całą noc na Mikołaja i jego renifery, w magicznej aurze ciemności i magii.
Ty nawet w środku zimy budzisz przyrodę, budzisz prawdziwe motyle, które swą efemerycznością wielbią Ciebie, które tańczą w powietrzu przed Twoim Ołtarzem, przed Tobą!

Lub te ptaki oszalałe w swym śpiewie, które skaczą po gałęziach orzecha, które budzą mnie rano... i maleńkie pączki na wierzbie są cudem. I uśmiech starszej Pani w autobusie, i uśmiech Pani Heleny w hospicjum :-) Dziękuję, że jesteś w każdym człowieku, bo dzięki temu mogę kochać.

I cud Twojej Miłości Ukrzyżowanej! Cud cierpienia, cud krzyża... Po prostu zakochałam się w Tobie, a gdy rozważam Twą mękę, to paradoksalnie, po prostu szaleje ma dusza Z TĘSKNOŚCI, MIŁOŚCI! Ta łaska z piątkowej Drogi Krzyżowej jest cudem!
Tak myślę, czy jakakolwiek miłość, zakochanie ziemskie będzie bardziej SZALONE jak TWOJA MIŁOŚĆ? Nawet mój przyjaciel Franciszek Bernardone święty tego doświadczał...

Jakże ja jestem głupia i grzeszna, żałosna nędza. Nie umiem tym swoim maleńkim móżdżkiem pojąć, sercem objąć tej MIŁOŚCI UKRZYŻOWANEJ. Lecz ją miłuję. Coraz bardziej miłuję...

Jezu, tak po internetowemu :* :* :* :* :*

4 komentarze:

  1. jak to fajnie widziec osobe, która ma taką samą szajbę, że śle Jezusowi buziaki jak ja :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbienie Stwórcy jest czymś niesamowitym, a najlepszy jest ten moment, kiedy sobie uświadamiamy Jego wszechogarniającą potęgę... Uwielbić Jezusa... Nigdy nie zdołamy do końca Go uwielbić, On pierwszy nas ukochał tak, jak my nie potrafilibyśmy choćbyśmy chcieli tego z całego serca.. ;)

    OdpowiedzUsuń