wtorek, 23 lutego 2010

szał miłości kolejny raz

Gdy jest mi smutno, odczuwam osamotnienie, czy pewnego rodzaju opuszczenie - gdy tak boli, że osoba kochana, nie odwzajemnia tego uczucia...
To zawsze przychodziła rozpacz, frustracja. Łez groch. Cisza nocy otula, w ciemności wewnętrznej i zewnętrznej dostrzegam tylko owo wieczne i pełne nadziei czerwone światełko obok tabernakulum. Każdy nosi jakby cierń, lub może czasami kilka cierni wbitych głęboko w serce, tkwiących w nim... i mimo pragnienia, tak trudno opowiedzieć i ofiarować je Jezusowi, często potrafimy tylko odczuwać żal, dlaczego ja, dlaczego nie pomagasz i na to przyzwalasz.

A przecież ON przeżył dokładnie to samo, jeszcze dotkliwiej uczuł osamotnienie i opuszczenie przez swoich najukochańszych, najbliższych przyjaciół. Gdy z bólem serca, lękiem i strachem ludzkim przed cierpieniem, w krwawym pocie, przy najtrudniejszej decyzji życia w Getsemani(zgodzenie się na wolę Boga)zabrał ze sobą przyjaciół, by z nim czuwali, a zastał ich śpiących.
Po ludzku patrząc - zupełnie Go olali, potrzeby cielesne przeważyły nad miłością do Jezusa... Jezus w największym cierpieniu wewnętrznym zostaje zupełnie sam, zwraca się do Ojca. Ponadto, ze świadomością, że inny Jego wybrany - przyjaciel (Judasz) Go zdradził, a umiłowany Piotr Opoka trzy razy się go zaprze.
Jakże często i ja jestem takim zapierającym się Piotrem.
I to właśnie jest dla mnie fenomenalne odkrycie roku, że Jezus jako człowiek naprawdę doświadczył wszystkiego, we wszystkim był podobny, prócz grzechu.
Że nie można zamykać Mu drzwi do tych zakamarków naszego wnętrza, w których jest cierpienie. Bo tylko On może to uleczyć, dotknąć. Każdą samotność wypełni, każdy cierń wyjmie.
"bo Ja, Pan, chcę być twym lekarzem" Wj 15, 23
(Pewnie to niepoprawnie teologicznie, bo nie chodzi mi tu życie bez cierpienia, ale wiadomo o co :))

A Gorzkie żale są przepiękne...



Znowu dusza krzyczy z tęsknoty za TOBĄ...
ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz