poniedziałek, 13 września 2010

Co jest najbardziej niepojęte dla mego serca... miłość Boga do człowieka.
Rekolekcje, czlowiek chce się pokazać, że jakoś tam wygląda, pomimo błędu fryzjerskiego, na dodatek każdy włos inaczej, a na twarzy... szkoda pisać. No i szloch. Rzuciłam szczotką, pobiegłam do Jezusa. I uslyszałam głos w sercu "jesteś piękna...", a było to tylko preludium do dalszych darów i łask tego dnia. Kim jesteś Ty, Boże, a kim ja? Ty, Stwórca piękna, i samo Piękno, Dobro, Miłość, ja nędzny proch grzeszny, podskakujący Tobie swymi fochami i głupotą, lecz... jakże umiłowany, jakże piękny! Bóg nie brzydzi się żadnym swym stworzeniem, nawet mną się nie brzydzi (?!) to było uderzenie miłości. Odkrycie, że jestem piękna, i nie dlatego, że szczupła, czy ładna fryzura, czy oczy ładne, bo to kryteria ludzkie. Jestem piekna, bo po prostu jestem JEGO STWORZENIEM, Jego umiłowaną Aneczką, którą miał w planach już przy stworzeniu świata. Jego Aneczką, którą On widział i kształtował w łonie mej mamy. On wypowiedział "CHCĘ, Annomario, Chcę abyś taka była, jaką jesteś". co więcej, On nie przestaje wypowiadac owego "CHCĘ CIEBIE WŁAŚNIE TAKĄ..." z taka moja cerą, ze źle obciętymi włosami, ale to tylko powierzchowne, bo ON chce mnie z taką osobowością, z moją nieumiejętnościa wyslawiania się... choćby cały świat się śmiał, choćby gardził, odrzucił, dla Niego jestem NAJPIĘKNIEJSZĄ I JEDYNĄ...
Jezus zawsze daje odpowiedź, ON jest najbardziej nieprzewidywalną i szaloną Osobą, którą poznałam. I tak szybko, tak adekwatnie.
Maryja! Ukochana moja, Najpiekniejsza! Któż może podskoczyć TAKIEJ KRÓLOWEJ! och, Maryja, która była ze mną od dziecięcych lat... patrzyła, jak ide z tytą, jak przyjmuje Jezusa pierwszy raz do serca, na moje upadki, na moje nawrócenie. Ja tylko Jej nie zauważałam. Ach...
Duch święty! On jest Osobą, to już kiedyś mnie tak dotknęło. Ale, że jest UOSOBIONĄ MIŁOŚCIĄ, CZYSTĄ MIŁOŚCIĄ...
Chrześcijanin więc, to burżuj życiowy. Ma wszystko! A odkrywam, że to wszystko zdobywa się wtedy tylko, gdy właśnie wszystkiego się zaprzemy. Nawet tych marnych, acz tak umiłowanych samych siebie.

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że Pan Bóg dał Ci takie piękne łaski poznania. Ładnie to ujęłaś: jesteśmy takimi burżujami życiowymi, trzeba to tylko odkryć. :) Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem!

    OdpowiedzUsuń