środa, 1 września 2010

kwiatki

Ewangelia jest słodyczą mego serca, jednak w owej słodyczy są pewne FENOMENY!
Jednym z takich fenomenów jest fragment z mego Umiłowanego Jana, gdy Zmartwychwstały ukazuje się Marii Magdalenie w ogrodzie. To fragment, na którym trudno utrzymać łzy, trudno powstrzymać serce, by nie płonęło miłością tęskną i poszerzającą ranę tej tęsknoty. To przenież nic innego jak spotkanie MIŁOŚCI, miłosne zwieńczenie smutku tęsknoty, pęknięcie, to zwieńczenie Ewangelii.
-"Mario!"
-"Mój Nauczycielu!"
Najwspanialsze jest to, że Ewangelia jest zwierciadłem naszego życia, i to wezwanie Jezusa głosem pełnym miłości, czułości
-Annomario! Aniu, Aneczko!
Powtarza się tyle razy, tylko jakże często nie rozpoznaję Go w tym wołaniu. Gdy byłam kilku centymetrowym czlowieczkiem w łonie matki, On wezwał mnie po imieniu, którego świat i rodzice jeszcze nie znali, ale On wiedział, że będę Annąmarią, nie dosyć, że razem pisaną, to jeszcze Anną pełną łaski, z patronkami św Anną babcia i matka, oraz jej córką Maryją, Matką Boga (chaotycznie). To jest tak niesamowite (Ps 139).
Tylko On wie, i tylko On używa tego zdrobnienia mego imienia, które uwielbiam :) I oczywiście, zależy Mu i kocha wszystkich, ale mnie kocha szczególnie, bo jestem Jego wybraną, jedyną i szczególną, jedyną Annąmarią, pełną takich a nie innych słabości, płaczliwą, emocjonalną, dziecinną, z blond włosami i niebieskimi oczami. W Jego sercu jest takie miejsce, którego nikt inny wypełnić nie może, jest ono tylko dla mnie. I jeśli tego miejsca nie wypełnię, pozostanie puste. A już najwspanialsze jest to, że Jego serce jest tak szerokie, że On dla każdego ma takie miejsce.
Jego serce jak łąka, my jak kwiaty. Są kwiaty ogromne, od razu rzucające się w oczy, róże pachnące, malwy jaskrawe, dziewanny wysokie, są kwiaty jak drzewa – bez, są kwiaty jak bratki, storczyki, lilie… a są i kwiaty z pozoru niepotrzebne, polne, najmniejsze i najsłabsze, i wystarczy cięzsza kropla, co je zgniecie, i już więdną. Wystarczy podmuch wiatru, i zostają nagie, narazone na wichry i deszcze – dmuchawce. Ja jestem dmuchawcem Jezusa. Musi osłaniać mnie przed wiatrem, sam przystraja mnie białą szatą, tak delikatną i efemeryczną…
On mnie kocha :) miliard miliardów bardziej niż ja Jego…

1 komentarz:

  1. Miłość Pana Boga jest rzeczywiście niesamowita. I ten fragment Ewangelii, o którym piszesz to wspaniały tego przykład. Ale w tym samym fragmencie Jezus powierza Marii pewne zadanie. I każdy może je odnieść tak naprawdę również do siebie. Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem! :)

    OdpowiedzUsuń