niedziela, 23 maja 2010

Przychodzisz do mnie, lecz każde Twe przyjście jest coraz większą, rozdzierającą tęsknotą w mym sercu.
Doświadczam, że jestem tylko prochem. Doświadczam, jak mój rozum jest ograniczony. Jak ograniczone jest me serce w kochaniu.
Prochem jestem, Twój Duch daje mi tchnienie ożywiające.
Duch Twój jest jak życiodajny deszcz na spragnione serce. Boże, Boże, jakie to głupie wszystko! Czymże jestem ja, Kimże Ty!

(CHAOTYCZNE REFLEKSJE PO DNIACH SKUPIENIA)

Kim jesteś Panie, a kim jestem ja? Ty w kruchej delikatności białej Hostii -BÓG żywy, Trójca Cała, Niebo całe, Wszystko zamknięte opłatku, Miłość urzeczywistniona. I ja Twe stworzenie, proch, ja przed Tobą.
Dlaczego ta tęsknota, że nie wiem, co począć ze sobą, że płaczę...
Duch Twój, Pneuma, Ruah, wiatr, życie.

Jakie to głupie, jakie to głupie.
Jak świadczyć, jeśli samemu potrzebuje się świadectwa innych?

Duchu, ulecz serca ranę! Przyjdź i wypełnij to, co jest we mnie bolesną samotnością niezdolną do zapełnienia przez człowieka. Światłości najświętsza, świeć w ciemnej grocie mego serca. Te ciemności czasem tak przerażają. Weź lęk.

Dlaczego nie możesz zrzucić mnie z konia, oślepić, czy ukazać się i krzyknąć "rób tak"? Czemu Miłość jest taka trudna?
Może dlatego najpiękniejsza?
Odkrywam Trójcę św...

czwartek, 13 maja 2010

KOCHAM Cię

Postanowiłam pisać tylko wtedy, gdy jestem w euforii (co nie oznacza, że gdy nie jestem w euforii, to nie pisze, zawsze jestem, czasem tylko z euforią łączy się smutek). Więc, postanowiłam nie pisać w smutku, bo doświadczam, że tylko Bóg potrafi zrozumieć me serce, że "Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w człowieku" - Ps 118, 8. (Ale nie jest to rozgoryczenie, bo jestem miłośniczką ludzi :))
Zresztą, czym się świadczy, narzekaniem, jęczeniem, czy radosnym wykrzykiwaniem na cześć Pana? A i tak, gdy się modlę, czuję "małość" tego, czym tak się na co dzień przejmuję. Nie "nieważność", ale "małość" w porównaniu do Boga i wieczności.

Kocham Cię Jezu! Kocham Cię w Chlebie i Winie, w Słowie, w Eucharystii! Kocham w deszczu majowym, słońcu chwilowym, wątłej stokrotce, zieleni, sopranie ptaków! Kocham we wietrze, który włosy me rozwiewa, w porannej mgle, w której jest Maryja! Kocham Cię wraz z Maryją! Kocham z mym Aniołem Stróżem i mymi Niebiańskimi przyjaciółmi - Franciszkiem, Faustyną, Albertem, Katarzyną S!
Kocham Cię Jezu w radości, śmiechu, w krzyku euforii i we łzach, smutku, samotności! Kocham w oschłości serca, i w skupieniu, w każdym rozproszeniu! W dobru i w słabościach! W Twoich cudach, w śpiewie, w malarstwie! Wymieniać by długo kolejne wezwania mej pseudo-litanii.

Kocham, gdy jesteś ze mną - nawet na zabłoconym rowerze w lesie, nawet na maturze, wszędzie i zawsze - tylko czasami nie czuję.
Ach!
Uwielbiam Cię!