środa, 8 czerwca 2011

ach, to życie...

Po dłuższej przerwie nie napiszę "witam", ani radować się nie ma z czego. Na co komu kolejne wypociny na blogu o swoim niby to głębokim życiu. Jeśli ktoś może pomóc mi w tym, aby w życiu być szczęśliwą "mimo wszystko", szczęśliwą mimo goryczy, którą niesie ze soba prawda o swojej słabości, mimo samotności, zranień, mimo ogromnej i trawiącej tęsknoty, codzienności łez.
Życie jest piękne. Wartościowe. Dar... Tylko, proszę, proszę, by była tu choć jedna namacalna osoba, która mogłaby pokazać mi, jak żyć. Jak wprowadzać wiarę w czyn, żyć miłością, obdarzać miłością, jak być dla innych. Jak po prostu nie poddawać się rozpaczy i smutkowi, które niestety niesie ze sobą moja codzienność.
Ach. Życie jest piękne, tylko wystarczy mieć oczy otwarte w sercu. Wystarczy tylko... kochać. I czuć się kochanym. Tylko tyle. Banalnie proste, no nie? Tak proste, tak łatwe, że trzeba o to zabiegać po 21 latach życia...
No. Taki optymistyczny akcent, to to, że po kilku miesięcznej nieobecnosci powróci
ła do mnie... namiastka nadziei